31.03.07 00:00 | Autor: Mariusz 'Kissblade' Famulski
Niezbyt trafionym novum jest wprowadzenie kontroli nad kohortami znajdującymi się we władaniu miasta. Z jednej strony całkiem fajnie jest sobie pokierować własnymi oddziałami, by rozniosły najeźdźców w proch! Z drugiej jednak strony... Już nie chodzi nawet o to, że kontrola nad oddziałem jest mało intuicyjna, ale chodzi o to, że jest to motyw zupełnie niepotrzebny. Zrozumiałbym taki zabieg, gdyby osobiste dowodzenie oddziałem modyfikowało jakoś przebieg bitwy. Tymczasem nie ma to większego znaczenia - wojsko po prostu musi znaleźć się w pobliżu wroga, by czynić swoja powinność.
Oznacza to, że mamy raczej mizerny wpływ na wynik walki - jednostka jest albo silna ... albo nie. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie aby walka toczyła się tutaj automatycznie (dowodzona przez generała, który dumnie pręży tors wśród doradców). My i tak mamy zazwyczaj urwanie głowy z brakiem (bądź nadmiarem) rąk do pracy, deficytem w skarbcu czy nie lichymi żądaniami Rzymu. Pomysł wprowadzenia takiego urozmaicenia (a przynajmniej w takiej formie) wydaje się chybiony.
Drobną nowością jest jeszcze to, że do zbudowania fontann potrzeba już nie tylko rezerwuaru... a raczej nie tylko rezerwuaru, bowiem ten do funkcjonowania wymaga jeszcze pompowni stojącej nad zbiornikiem wodnym. To tyle. Przejdźmy teraz do przyjrzenia się mankamentom Cezara.
Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk.