Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Najlepsze dowcipy
Forum NVISION > Różne > NNT - Nie Na Temat
Stron: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36
Xoo0r
Hehehe, a ja pomyślałem o pietruszce laugh.gif
hihi9
biggrin.gif A ja o pomidorze
robercikh
Wyskakują z lasu zbóje,
po kolana mają.......... spodnie,
bo to modne i wygodne.

Stary niedźwiedź mocno śpi,
stary niedźwiedź mocno śpi...
my się nie boimy,
ch*ja udusimy,
jak się zbudzi to zdechnie,
jak się zbudzi to zdechnie...

p.s. bez obrazy z tym drugim textem dla pewnego użytkownika forum smile.gif
Voltron
Szkoda, że robiłem sobie ten test kiedś u kumpla i wiedziałem żeby nie pomyśleć o marchewce! ALE jest kilka takich testów "wsadzcie" tutaj ten, który kończy się: CO PIJE KROWA?
robercikh
QUOTE (Voltron @ 01 Aug 2004 15:25)
CO PIJE KROWA?

marchewke?? smile.gif
Szymon_1985
Pewnie 98% ludzi mowi ze krowa pije mleko wink.gif A ci co maja plastycznie rozwiniete mozgi czy jakos to tam bylo nie chce mi sie przewijac nizej ... tongue.gif malowazne jest ich 2% mowi ze woda smile.gif
zad
a mi sie w tescie nie skojarzyla marchewka........a co do krowy to ludzie chyba tak mowia bo im sie kojarzy kroowa z mlekiem i tak po pierwszym skojarzeniu......a zapytaj czlowieka bardzo szybko i powiedz ze musi odrazu odpowiedziec ile to 2x2+2 wiekszosc w tescie mowila 8 a nie 6 laugh.gif laugh.gif laugh.gif
kAmiLL
W tym tescie nie skojarzyla mi sie marchewka, tylko gruszka blink.gif (to chyba po tym joke z golebiem) laugh.gif laugh.gif
Duster
Paryż. W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
- Koleżanka się spieszy? - zagaduje mężczyzna.
- Nie, koleżanka się nie spieszy - przekornie odpowiada dziewczyna.
- Koleżanka napije się kawy?
- Tak, napiję się kawy...
- Koleżanka wolna?
- Nie, mężatka...
- Mężatka? A koleżnka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że została
zgwałcona w barze?
- Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć, że ją zgwałcili 10
razy.
- 10 razy?!
- Kolega się spieszy?
Ad@m
Kurcze mi tez ta marchewka wyszla dry.gif dry.gif
l-fiz
hehehe dluuuugie ale ciekawe, polecam:

Był sobie pewien niezwykle bogaty a przy tym ekscentryczny milioner.
Osiągnął w życiu wszystko. Wreszcie, przeszedłszy na emeryturę, postanowił
zrealizować największe marzenie swojego życia - wybrać się w podróż dookoła
świata wierną kopią średniowiecznego żaglowca.

Wszystko w tej podróży miało być tak, jak było w średniowieczu. Żaglowiec
musiał być zrobiony dokładnie tak samo, przy użyciu tych samych materiałów,
narzędzi i technologii, jak kiedyś. Na pokładzie nie mogło być żadnych
innych urządzeń, jak tylko te znane w średniowieczu. Zapasy żywności
przygotowano w ten sam sposób. Załoga była ubrana w repliki
średnioweicznych ubrań. Sam miloner, pasjonat żeglarstwa, miał zostać
kapitanem.

Nie było łatwo zrealizować ten plan. Samo zbudowanie wiernej kopii żaglowca
okazało się niezwykle skomplikowanym przedsięwzięciem. Wybudowano
średniowieczną stocznię. Zatrudniono z całego świata najlepszych
szkutników, którzy mieli pojęcie o budowie średniowiecznych statków.
Niektóre technologie trzeba było odtworzyć. Płótno na żagle zostało utkane
specjalnie na potrzeby ekspedycji przy użyciu starych metod. W podobny
sposób zostały wykonane liny...
Równocześnie kompletowano załogę. Na podstawie starych dokumentów ustalono,
jakie profesje czy umiejętności były przydatne na statku. Zbierano i
przeszkalano chętnych. Produkowano narzędzia.
Wreszcie wszystkie prace zostały zakończone. Ustalono datę wyjścia w morze.
Piękny żaglowiec kołysał się majestatycznie przy nabrzeżu. Na pokładzie
gorączkowo krzątała się załoga. Nawigator ostatni raz przeglądał pożółkłe
pergaminy map, polerował szkła sekstansu, sprawdzał tablice gwiazd.
Żaglomistrze sortowali setki metrów kwadratowych żagli, kontrolowali
kilometry konopnych lin. Bosman razem z cieślą dokonywali ostatniej
inspekcji kadłuba. Kuk liczył beczki z solonym mięsem. Załoga pod pokładem
rozwieszała hamaki i worki ze swoimi rzeczami.
Wtem na nabrzeżu pojawił się mały, niepozorny człowieczek, ubrany w ciemną,
długą szatę. Pod pachą trzymał niewielką, drewnianą, obitą płótnem
skrzynkę. Bez wahania skierował się na trap i zaczął wchodzić na pokład.
- A wy kto? - zapytał bosman.
- Jak to kto? - zdumiał się człowieczek - jestem ostatnim członkiem waszej
ekspedycji.
Bosman pośpiesznie wyjął listę załogi. Wyglądało na to że nikogo nie
brakuje.
- Na prawdę? A kim jesteście? Jaka wasza profesja?
- Jestem glutownikiem - wyjaśnił człowieczek - Wiem, że wasza ekspedycja
nie
ma jeszcze glutownika.
- Eeee.... glutownikiem? - spytał z głupią miną bosman.
- Właśnie! Przecież nie wypłyniecie w morze bez glutownika!
Bosman nie miał pojęcia, kim jest glutownik, ale żeby nie stracić twarzy,
postanowił się do tego nie przyznawać.
- Cóż, macie rację, dobry człowieku. Jednakowóż, decyzję o waszym
dołączeniu
do załogi podjąć musi kapitan. Może ma innego nagadanego glutownika?

Bosman pośpieszył do kajuty kapitana na rufie, zameldował się służbiście i
rzekł:
- Panie kapitanie! Melduję, że na statek zgłosił się glutownik!
- Kto? - spytał ze zdumieniem milioner?
- Glutownik, kapitanie! Nie mamy jeszcze w naszej załodze glutownika, a
przecież jutro wychodzimy w morze. Czy mam dołączyć go do załogi? A może
pan kapitan ma nagadanego innego glutownika?
Kapitan - milioner zawahał się. Nie miał pojęcia, kim jest glutownik, a
przecież przeczytał wiele dzieł traktujących o średniowiecznej żegludze.
Ale - może coś pominął? Wyglądało na to że bosman doskonale orientuje się w
temacie, a to przecież nie lada fachowiec! Skoro twierdzi, że glutownik
jest w podróży niezbędny...
- W porządku, bosmanie! Rzeczywiście, nie mieliśmy dotąd glutownika. Nie
udało mi się, eeee..., żadnego znaleźć. To bardzo rzadka profesja.
Obawiałem się płynąć w morze bez glutownika, ale nie miałem wyboru. To
szczęście, że zgłosił się do nas ten człowiek! Proszę zapewnić mu wszystko,
czego będzie potrzebował do swoich, eeee...., czynności glutowniczych.
Zresztą, sami dobrze wiecie bosmanie co robić!
- Rozkaz, kapitanie - odpowiedział bosman, zasalutował i wyszedł,
postanawiając później wyciągnąć jakoś od kapitana, czym zajmują się
glutownicy. Tymczasem, w swej kabinie kapitan wsparł głowę na rękach i
dumał, jak podejść bosmana by ten niepostrzeżenie wyjawił mu prawdę o
glutowniku...

Glutownik nie miał duzych wymagań. Polecił jedynie rozstawić na pokładzie
mały namiocik i zakazał komukolwiek wchodzenia do środka.

Podróż rozpoczęła się. Żaglowiec przecinał fale, prowadzony pewną ręką
sternika. Załoga na masztach pracowała niczym dobrze zestrojony mechanizm.
Nawigator dbał o to żeby statek nie zszedł z przewidzianego kursu.

Jedynie działania glutownika owiane były mgła tajemnicy. Co jakiś czas, z
malego namiociku dobiegały jakieś stuki, trzaski, odgłosy piłowania, jednak
efekty jego pracy nie były dostrzegalne dla reszty załogi.

Kapitan czasami próbował wyciągnąć od bosmana informacje o tym czym zajmuje
się glutownik. Pytał:
- Powiedzcie mi, bosmanie, na jakim etapie są czynności naszego glutownika?
Czy wszystko przebiega jak trzeba?
Na co bosman odpowiadał niezmiennie:
- Wszystko jest w najlepszym porządku, kapitanie!

Z kolei bosman próbował podpytać glutownika o jego pracę, ale otrzymywał od
niego odpowiedź podobną do tej, której sam udzielał kapitanowi.
Wreszcie kapitan nieco się zniecierpliwił, i pewnego dnia spytał
glutownika:
- Dobry człowieku. Minęły już prawie dwa miesiące naszej ekspedycji. Z
niecierpliwością czekamy na efekty waszych prac glutowniczych. Kiedy
będziemy mogli je obejrzeć?
Glutownik spojrzał ze zdziwieniem na kapitana.
- Jak pan Z PEWNOŚCIĄ WIE, panie kapitanie, czekamy na bezchmurną pełnie
księżyca. Do tej pory mieliśmy dwie pełnie, niestety księżyc był zasłonięty
przez chmury. NA PEWNO orientuje się pan, ze bezchmurne niebo jest
warunkiem wprost kluczowym dla powodzenia moich czynności.
- Ehmm, tak, oczywiście... - wymamrotał kapitan i nie rozwijał już tematu.
Jednak później tego dnia, chcą udowodnić bosmanowi że nie gorzej niż on
orientuje się w czynnościach glutowniczych, powiedział mu:
- Nie mogę się wprost doczekać, bosmanie, kiedy wreszcie będzie bezchmurna
pełnia, by obejrzeć efekty działań naszego przyjaciela glutownika.
- Eeeee... tak, panie kapitanie - powiedział bosman, utwierdzając się w
przekonaniu że o glutowniku kapitan wie wszystko.

Wreszcie nadeszła bezchmurna pełnia. Na pokładzie dało się odczuć
narastające podniecenie. Glutownik poprosił nawigatora o dokładne
wyznaczenie północy. Niestety, pod wieczór przyszły chmury i rozszalał sie
sztorm...
Wreszcie nadeszła kolejna pełnia. Tym razem chmur nie było. Cała wolna od
obowiązków załoga zgromadziła sie na pokładzie. Wzeszedł księżyc. Glutownik
poprosił kapitana, aby zmieniono kurs tak by księżyc świecił ze sterburty.
Uczyniono to. Nawigator zdjął dokładną pozycje statku i dokładnie obliczył
lokalny czas, przygotowując się do wyznaczenia północy.

Na pół godziny przed północą na pokład wyszedł glutownik ubrany w
uroczystą,
purpurową szatę. Na pokładzie postawił swą skrzynkę. Wyjął z niej małą
deszczułkę o przekroju trójkątnym, i położył ją tak by ostry koniec
trójkata sterczał ku górze. Na tej deszczułce położył w poprzek drugą,
płaską, tak że całość stanowiła coś w rodzaju huśtawki czy też dźwigni. Na
jednym z końców dzwigni połozył małą, drewnianą, pomalowaną na złoto kulkę.
W rękę trzymał misternie rzeźbioną krótką pałkę.

Wszyscy zamarli w oczekiwaniu. Powoli zbliżała się północ. Świecił księżyc.
Lekki wiatr pchał statek przed siebie.

Wreszcie nawigator dał znać, że północ nastąpi za pół minuty. Wszyscy
wstrzymali oddech. Ostatnie dziesięć sekund nawigator odliczał dźwiękiem
okrętowego dzwonu.

Kiedy nastąpiło ostatnie, dziesiąte uderzenie dzwonu, glutownik zamachnął
się trzymaną w ręku pałką i z całej siły uderzył w wolny, sterczący do góry
koniec deszczułki na której drugim końcu spoczywała kuleczka. Kuleczka
wystrzeliła do góry, błyszcząc w świetle księżyca, zatoczyła wielki łuk nad
relingiem i wpadła do wody wydając głośny dźwięk...

...GLUT!!!
cyper
biggrin.gif

W zwyklym amerykanskim domu jak co dzien mala dziewczynka wchodzi do kuchni po mleko i widzi pol-nagiego mezczyzne przy lodowce... pyta :

-Pan jest tym nowym "Baby sitterem" ?? - a facet na to ;
-Nie ja jestem nowy "Motherfucker"....

laugh.gif

W pierwszy dzien szkoly pani pyta dzieci co robily w wakacje... Wreszcie dochodzi do Jasia :
-Jasiu co robiles przez wakacje ?? ; chlopak odpowiada :
-Lezalem na wyrandzie, jadlem, pilem i dalej lezalem na wyrandzie i tak caly czas...
Pani mowi - Jasiu to musialo by bardzo nudne tak caly czas lezec na wyrandzie i tylko jesc i pic.... "wywiad" z uczniami trwa dalej i takie samo pytanie zostaje zadane Malgosi :
-A ty malgosiu co robilas przez wakacje ??
-Nie Malgosia tylko Wyranda !

laugh.gif ....

Kobiete stworzylo trzech fachowcow : Mechanik, Hydraulik i Architekt i wszyscy spierdzielili robote....
Mechanik tak zmontowal nogi, ze ciagle same sie rozkladaja na boki... tongue.gif
Hydraulik tez dal dupy, bo caly "system" regularnie co miesiac cieknie.... tongue.gif
I podobnie Architekt, bo zaprojektowal "studnie" obok szamba laugh.gif ....
zad
QUOTE (cyper @ 19 Aug 2004 11:47)
biggrin.gif

W zwyklym amerykanskim domu jak co dzien mala dziewczynka wchodzi do kuchni po mleko i widzi pol-nagiego mezczyzne przy lodowce... pyta :

-Pan jest tym nowym "Baby sitterem" ?? - a facet na to ;
-Nie ja jestem nowy "Motherfucker"....

laugh.gif

W pierwszy dzien szkoly pani pyta dzieci co robily w wakacje... Wreszcie dochodzi do Jasia :
-Jasiu co robiles przez wakacje ?? ; chlopak odpowiada :
-Lezalem na wyrandzie, jadlem, pilem i dalej lezalem na wyrandzie i tak caly czas...
Pani mowi - Jasiu to musialo by bardzo nudne tak caly czas lezec na wyrandzie i tylko jesc i pic.... "wywiad" z uczniami trwa dalej i takie samo pytanie zostaje zadane Malgosi :
-A ty malgosiu co robilas przez wakacje ??
-Nie Malgosia tylko Wyranda !

laugh.gif ....

Kobiete stworzylo trzech fachowcow : Mechanik, Hydraulik i Architekt i wszyscy spierdzielili robote....
Mechanik tak zmontowal nogi, ze ciagle same sie rozkladaja na boki... tongue.gif
Hydraulik tez dal dupy, bo caly "system" regularnie co miesiac cieknie.... tongue.gif
I podobnie Architekt, bo zaprojektowal "studnie" obok szamba laugh.gif ....

wyranda laugh.gif laugh.gif laugh.gif ale najlepsze z laseczka "zle zaprojektowana" smile.gif
Oldker
QUOTE (cyper @ 19 Aug 2004 11:47)
zaprojektowal "studnie" obok szamba

Nie przy jedzeeeniu! Jak Boooga kocham!
DL
QUOTE (kAmiLL @ 02 Aug 2004 5:44)
W tym tescie nie skojarzyla mi sie marchewka, tylko gruszka blink.gif (to chyba po tym joke z golebiem) laugh.gif laugh.gif

he he mi tez (to przez te szostki blink.gif ) pozniej kapnolem sie ze to owoc i pomyslalem marchewka.... czyli co????? ph34r.gif
cyper
Koles trafil do piekla i od razu przed oblicze szatana. Krol zla mowi :
-Grzeszniku masz do wyboru kare jaka bedziesz mial do odbycia przez cala wiecznosc....
Ruszyli razem korytarzem - podobnym do tych jakie byly w piekle w D3 tongue.gif laugh.gif i zatrzymywali sie przy kazdym pomieszczeniu.... W pierwszym ludzie byli biczowani co nie spodobalo sie grzesznikowi - w drugim wyrywali paznokcie i to tez nie pasowalo grzesznikowi. Wreszcie doszli do trzeciego pokoju, w ktorym piekna i ponetna blondynka robila laske facetowi przywiazanemu do pala. Grzesznik usmiechnal sie i powiedzial :
- No taka kare to ja moge przez cala wicznosc odbywac biggrin.gif.
Szatan odpowiedzial :
- Zatem niech tak sie stanie - i po chwili zwrocil sie do blondynki - Zocha koniec kary ten Pan cie zmieni....
PIT
Najgorszy dzień w życiu mężczyzny

11:00 - Budzisz się z potężnym kacem.
11:01 - Blond piekność, którą wyrwałeś na dyskotece wczorajszej nocy okazuje się nie mieć dwóch przednich zębow - ale za to w zamian posiada 3 cycki i włosy na plecach.
11:02 - Ubrany biegniesz do najbliższego autobusu.
11:13 - Okazuje sie ze twój bilet wlaśnie wczoraj stracił ważność, co z uśmiechem oznajmia ci kanar.
12:00 - Wchodząc do domu wyjmujesz ze skrzynki list od swojego szefa. Niechciało mu się wychodzić z biura, żeby ci przekazać, że wylał cię na poczatku miesiąca. Załącza jednak podziekowania za te 2 tygodnie przepracowane za darmo.
12:15 - Kefir który właśnie wypiłeś, wg. informacji zawartych na opakowaniu... jest przeterminowanym od tygodnia mlekiem.

12:20 - Kupa późnoporanna - marynowana przez 3 dni w sosie tabasco.
12:40 - Idąc po aspirynę zauważasz, że zniknęło twoje radio samochodowe. Na szczęcie było zintegorwane z deską rozdzielczą. Zabrali je razem z samochodem.
13:20 - Zgłaszasz kradzież na posterunku policji.
13:25 - Szczęsliwie okazuje się, ze twój samochód został znaleziony. Stał wgnieciony w przystanek autobusowy. Mandat za nieprawidłowe parkowanie wysokości 500 PLN, bedziesz możesz oplacić w najbliższym urzędzie pocztowym. Podobnie 270 PLN należne za odholowanie samochodu na parking policyjny.
13:26 - Wymiotujesz "kefirem" na policjanta.
14:00 - Zdeterminowany idziesz do monopolowego chcąc powrócić do błogiego stanu jaki udało ci sie osiągnać wczorajszej nocy. I to szybko, nim dzień zacznie się na dobre...
14:05 - Twój plan zostaje pokrzyżowany przez informację ekspedientki, iż dzis jest ustwowo wprowadzony „Dzień bez Alkoholu” więc panuje prohibicja. Masz wybór miedzy Karmi a Coolerem.
14:30 - Siadasz na kanapie przed TV, aby bezpiecznie prześlizgnąć się przez resztę dnia.
15:00 - Dzwoni do ciebie twoja była dziewczyna, aby przekazać ci wspaniałą wiadomość. Jest w ciąży i jutro przyjeżdża, żeby z tobą zamieszkać. Razem ze swoją matką. I kotem.
15:30 - Pilot przestał działać, zmusząjac cię do oglądania kanału Romantica.
16:30 - Bliski śmierci klinicznej postanawiasz zmnienić kanal. Czołgasz sie do TV.
17:00 - Wciąż sie czołgasz.
17:15 - Przełączając kanały, zorientowałeś się, że wyłączyli ci kanał z piłką nożną. Dziś gra twoja drużyna, na ktorą postawiłeś całą miesięczną pensję.
17:40 - Dzwonisz do chłopaków, aby z nimi obejrzeć mecz w jakimś pubie, gdzie telewizor jest widoczny niezależnie czy patrzysz zza stołu czy z poziomu podłogi.
18:10 – Spośród okrzyków, bełkotu, kobiecych pisków i dzwieku toczonych butelek dochodzących ze słuchawki udaje ci się wydobyć, że chłopaki pojechali do jakiejś laski z willą za miastem. Otoczeni nagimi modelkami ogladają mecz siedząc w dmuchanych fotelach pływających po basenie. Ale zapomnieli do ciebie zadzwonić.
19:00 - Zaczyna sie mecz...
20:45 - Z okrzyków dochodzących do ciebie przez otwarte okno sąsiadów z dolu doliczasz sie 12 goli strzelonych przez zawodników twojej drużyny oraz jeden strzelony przez przeciwników.
20:50 - Informacja wysłuchana w Panoramie weryfikuje trochę twoje obliczenia. Twoja drużyna przegrała 0 – 13, z czego 12 bramek bylo samobójczych.
21:30 - Dzwonisz do starej koleżanki, aby w Twój Ostatni Wolny Wieczór umowić się z nią na kawę. Odmawia mówiąc, że nie pójdzie z tobą do łóżka, bo na dzisiejszy wieczór zaplanowała juz sobie coś bardziej ekscytującego - naukę szydełkowania.
22:30 - Kaseta z pornosem wkręca ci się w magnetowid.
23:00 - Zdejmując spodnie uświamamiasz sobie ze masz zepsuty suwak, więc przez caly dzień chodziłeś z otwartym rozporkiem, przez który widać bylo twoje bokserki w serduszka.
laugh.gif
zad
QUOTE (cyper @ 19 Aug 2004 22:37)
Koles trafil do piekla i od razu przed oblicze szatana. Krol zla mowi :
-Grzeszniku masz do wyboru kare jaka bedziesz mial do odbycia przez cala wiecznosc....
Ruszyli razem korytarzem - podobnym do tych jakie byly w piekle w D3 tongue.gif laugh.gif i zatrzymywali sie przy kazdym pomieszczeniu.... W pierwszym ludzie byli biczowani co nie spodobalo sie grzesznikowi - w drugim wyrywali paznokcie i to tez nie pasowalo grzesznikowi. Wreszcie doszli do trzeciego pokoju, w ktorym piekna i ponetna blondynka robila laske facetowi przywiazanemu do pala. Grzesznik usmiechnal sie i powiedzial :
- No taka kare to ja moge przez cala wicznosc odbywac biggrin.gif.
Szatan odpowiedzial :
- Zatem niech tak sie stanie - i po chwili zwrocil sie do blondynki - Zocha koniec kary ten Pan cie zmieni....

LOL 3 cycki laugh.gif laugh.gif laugh.gif
cyper
QUOTE (PIT5 @ 21 Aug 2004 21:53)
22:30 - Kaseta z pornosem wkręca ci się w magnetowid.

hehe to jest dobre tongue.gif .... ale ogolnie katastrofa blink.gif
zad
QUOTE (cyper @ 21 Aug 2004 23:46)
hehe to jest dobre tongue.gif .... ale ogolnie katastrofa blink.gif

oglonie to jeszcze nie taka katastrofa gorzej jak cos z dziewczyna by sie stalo laugh.gif laugh.gif laugh.gif
Szybki
Kurde, MARCHEWKA!
robercikh
zadanie dla spostzregawczych: znajdź na mapie która jest w zakładce "strefy czasowe" jak odpalicie zegraka w windowsie i powiedzcie gdzie znajduje sie państwo o nazwie Polska
kAmiLL
QUOTE (robercikh @ 23 Aug 2004 2:09)
zadanie dla spostzregawczych: znajdź na mapie która jest w zakładce "strefy czasowe" jak odpalicie zegraka w windowsie i powiedzcie gdzie znajduje sie państwo o nazwie Polska

Buahaha, dobre!!! nie ma Polski laugh.gif laugh.gif
PIT
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku
mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę
i mieszkać w tym hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat
wcześniej.
Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej.
Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i
postanowił wysłać do żony mail.
Niestety omylił się o jedną literę.
Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która
właśnie
wróciła do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie
elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół.
Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:

Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu


Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie.
Teraz mają tu komputery i wolno wysyłać maile do najbliższych.
Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro.
Cieszę się na spotkanie.
Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.


PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco.
laugh.gif
Oldker
Amerykanie wymyślili maszynę do przerzucania bólu na ojca podczas porodu. Zgłasza się 1. para- matka zaczyna rodzić i krzyczy. Lekarz zaczyna przerzucać. 5% bólu- ojciec stoi uśmiechnięty, matka krzyczy. 20%- ojciec nic, matka mniej krzyczy. 70%- ojciec uśmiecha się, matka tylko grymas na twarzy. 100%- ojciec uśmiechnięty, matka też. Wracają do domu...

...a przed dżwiami leży martwy listonosz...
kAmiLL
Buahahha dobre!!! laugh.gif laugh.gif
robercikh
Nad rzeka siedzi krowa i pali trawkę.
Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
- Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem...
- Jasne! Ciągnij macha i baw się dobrze!
Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:
- Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższa chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek pod woda w dół rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK.
Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku chwilach zrobiło mu się fajnie. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Te bóbr, co robisz?
- Aaaa, widzisz hipciu, fazuję sobie trochę...
- Daj trochę stuffu, ja też chcę...
- Podpłyń na przeciwko do krowy. Ona ci da.
Hipopotam wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i krzyczy:
- Bóbr, kurvva, WYPUŚĆ POWIETRZE!!
zad
QUOTE (Elker @ 26 Aug 2004 14:30)
Amerykanie wymyślili maszynę do przerzucania bólu na ojca podczas porodu. Zgłasza się 1. para- matka zaczyna rodzić i krzyczy. Lekarz zaczyna przerzucać. 5% bólu- ojciec stoi uśmiechnięty, matka krzyczy. 20%- ojciec nic, matka mniej krzyczy. 70%- ojciec uśmiecha się, matka tylko grymas na twarzy. 100%- ojciec uśmiechnięty, matka też. Wracają do domu...

...a przed dżwiami leży martwy listonosz...

ahahahhaha LOL dzisiejsze realia laugh.gif laugh.gif laugh.gif laugh.gif
Oldker
Bóg stworzył śwait, ale czół pewien niedosyt. Nie wiedział co mu tak naprwdę jest. Widział, żę ludzie żyją w strasznym chaosie, więc postanowił dać im jakieś prawa. Więc idzie przez pustynię i spotyka egipcjanina:
Bóg: Chcę dać wam przykazanie.
Egipcjanin: A jakie?
B.: Nie zabijaj.
E.: Nie my żyjemy podbojami, musimy zabijać. No i jeszcze trzeba karać niewolników, nie nie chcemy tego przykazania.
Bóg trochę zawiedzony, odchodzi. Idzie dalej, po pewnym czasie spotyka Greka:
B.: Chcę dać wam przykazanie.
Grek: A jakie?
B.: Nie cudzołóż.
G.: Nie, nie chcemy pozbywać się przyjemności, nie potzrebujemy tego przykazania.
Bóg już trochę bardziej zawiedziony, ale sie nie poddaje, idzie dalej. Po pewnym czasie spotyka fenicjanina:
B.: Chcę dać wam przykazanie.
Fenicjanin: A jakie?
B.: Nie kradnij.
F.: Nie nie, jesteśmy kupcami, a bez ozsóstw i kradzieży nigdy się nie dorobimy, nie chcemy tego przykazania.
Bóg już totalnie przygnębiony, idzie wolno z zamiarem powrotu do nieba. Nagle zobaczył żyda, postanawia spróbować jeszcze raz. Podchodzi do człowieka i mówi:
B.: Chcę dać wam przykazanie.
Żyd: A za ile?
B.: Za darmo oczywiście.
Ż.: To daj od razu dziesięć.

next...

Międzynarodowy kongres feministek. Na podium wchodzi jedna z delegatek i rzuca hasło:
- Siostry, dość wyzysku. Nie będziemy im prać i gotować.
Uchwałę przyjęto jednogłośnie. Na kolejnym spotkaniu wojowniczych pań, delegatki dzielą się swymi spostrzeżeniami. Zaczyna Angielka.
- Wróciłam do domu i mówię: John, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia - nic nie widzę, drugiego dnia - nic nie widzę, trzeciego dnia - widzę - gotuje jajko.
Sala zatrzęsła się od oklasków. Na mównicę wchodzi Francuzka.
- Wróciłam do domu i mówię: Pierre, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia - nic nie widzę, drugiego dnia - nic nie widzę, trzeciego dnia widzę - pierze majtki.
Owacje na stojąco. Na podium wchodzi Rosjanka.
Wróciłam do domu i mówię: Iwan, od dzisiaj nie piorę i nie gotuję. Pierwszego dnia - nic nie widzę, drugiego dnia - nic nie widzę, trzeciego dnia nadal nic nie widzę. Czwartego dnia - zaczynam widzieć na prawe oko.

next...

Facet budzi się ok. 13:00 na potwornym kacu.
Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej treści:
"Kochanie, wypoczywaj, obiad jest na kuchence, jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń, zwolnię się z pracy i przyjadę. - Twoja kochająca żona".
On na to pyta syna co się stało, czy wrócił wczoraj z kwiatami, pierścionkiem lub czymś w tym rodzaju, nic bowiem nie pamięta. Syn na to:
- Coś ty tato! Przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, awanturowałeś się, a gdy matka ściągała ci spodnie krzyknąłeś: "Spier.... stara kuwo, ja jestem żonaty!!!!!!"


next...

Zrob to zadanie matematyczne a rezultat na pewno Cie zadziwi… ( mnie zdzwił )
Trwa tylko 20 secund. Wszystko co musisz zrobic to postepowac zgodnie z instrukcjami i przede wszystkim nie zagladac na koniec zanim nie skonczysz liczyc.
Mozesz uzywac kalkulator.
Zaczynamy!
1. Pomysl ile razy w ciagu tygodnia chcialbys uprawiac sex.
2. Pomnoz wynik przez 50
3. Nastepnie dodaj 44
4. Nastepnie pomnoz przez 200.
5. Jesli w tym roku miales juz urodziny dodaj 104.
Jesli nie dodaj 103.
6. Ostatni krok: od otrzymanego wyniku odejmij rok urodzenia (np. 1941, 1971, itd…)
Kiedy wykonasz juz wszystkie dzialania powinienes otrzymac numer pieciocyfrowy


A wiec:
Pierwsza z 5 cyfr oznacza ile razy w ciagu tygodnia chcesz uprawiac sex, prawda?
Ale to nie wszystko.
Ostatnie dwie cyfry wskazuja ile masz lat.
Ale najlepsze jeszcze przed nami.
Druga i trzecia cyfra daja ….
POZYCJE KTORA NAJBARDZIEJ LUBISZ SWINTUCHU


next...

Staruszek podchodzi do konfesjonału i szepcze z przejęciem:
- Mam 92 lata. Mam wspaniałą żonę, która ma 70 lat. Mam dzieci, wnuki i prawnuki. Wczoraj podwoziłem samochodem trzy siedemnastki, zatrzymaliśmy się w motelu i uprawiałem seks z wszystkimi naraz.
- Czy żałujesz, synu, tego grzechu?
- Jakiego grzechu?
- To co z ciebie za katolik?
- Jestem żydem...
- To czemu mi to wszystko opowiadasz?
- Wszystkim opowiadam!


next...

Czytaj uważnie:
Niemowa chce kupić szczoteczkę do zębów.

Wchodzi do sklepu, wyszczerza żeby i wykonuje ruchy imitujące mycie zębów.
Sprzedawcy udaje się go zrozumieć i sprzedaje mu szczoteczkę.

Następnie do sklepu wchodzi ślepiec, który chciałby kupić okulary słoneczne.
Jak powinien to wyrazić żeby sprzedawca go zrozumiał?


Najpierw się zastanów, a potem przeczytaj odpowiedz - poniżej.




















Wiesz już? - przewijaj dalej
























Powinien powiedziec: "Poproszę okulary słoneczne".
zad
elker najlepsze to jest to z tymi liczbami buechehehe laugh.gif laugh.gif
Duster
Wieczorem przychodzi do domu zmęczony grabarz. Żona mówi:
- siadaj Zenek, masz zupę, ale mów, co jesteś taki zmęczony? Dużo było pogrzebów, tak?
Na to Zenek:
- właściwie był jeden pogrzeb. Kiedy rano chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego to zerwały się takie brawa, że 12 razy musieliśmy bisować..
XGworM
Spotykają się trzy pedały podłuuugiej przerwie i chcą sprawdzić czy nadal mają czule dupy...
Pierwszemu wkładają rure. A on: -Yyyy 17!!!
-No brawo. Masz buziaczki na nagrodę.
- Drugiemu wkładają kija. A on: Yyyy Dębowe!!!
-No brawo. Masz buziaczki na nagrodę.
-Tarzeciemu postanowili wlać cherbatę. A on: AAAA!!!!
-No co! Zimna, gorąca!!??
-Nie, bez cukru...
biggrin.gif

Drugi:
Idzie królik i niedźwiedź lasem i spotykają krasnoludka.
Niedźwiedź do królika: Ty, patrz stary to krasnolód. On spełnia trzy życzenia! Idź się go spytaj czy to ciągle aktualne.
Królik poszedł, pytał sie krasnolód, zgodził się. na pierwszy ogień poszedł Niedźwiedź:
-No ja to bum chciał, zeby w całym lesie były tylko niedźwiedzice!
Klask stało sie! Teraz królik.
-A ja to bym chciał kask!
Klask stało się. Niedźwiedź sie nabija:
-HAHA KASK CO ZA, KASK CHCIAŁ. Teraz moje drugie: Ja to bum chciał, żeby w całej Europie były niedźwiedzice.
Klask stało sie! Teraz królik:
-A ja to bym chciał skuter!
Klask, stało się. Niedźwiedź rechocze:
-HAHA, SKUTER BY CHCIAŁ!!! Dobra, ostatnie to ja chce, żeby na całym Świecie były niedźwiedźice!!!
Klask stało sie! Niedźwiedź wesoły, ile panienek!!! A teraz ostatnie życznie królika:
-Ta a ja to bym chciał, ŻEBY NIEDŹWIEŹ BYŁ PEDAŁEM!!!!!! cool.gif tongue.gif
Oldker
Oj zaraz polecą bany! Oj polecą!: )
XGworM
Elker, nie strasz mnie!!! Wiesz jak mi serduch zaczelo walić smile.gif A jak by tak kazdego banowali, za kawaly to ten topic powinni zamknąć! sad.gif
Oldker
Do szpitala na oddzial chirurgii przygiega gosciu z obcietymi wszystkimi palcami w obu dloniach.
- Nieszczescie panie doktorze! Obcielo mi wszystki palce!!
Lekarz oglada i mowi:
- Nie jest zle, ciecia sa gladkie da sie paluszki przyszyc i bedzie pan jeszcze na pianinie gral. Niech pan da te paluszki.
- Ale ja ich nie mam....
- Jak to pan nie ma? W XXI wieku chirurgia jest zaawansowana, ze czyni cuda! A pan nie przyniosl palcow!?!?!?!
- A jak ja je k**** mialem pozbierac????

next...

Cichy, podmiejski pub. Atrakcyjna babka podchodzi do baru, daje znak barmanowi, który natychmiast podchodzi do niej. Gdy jest już blisko, kobieta zmysłowo sygnalizuje, ze powinien zbliżyć swoja twarz do jej twarzy. Barman czyni to, wtedy ona delikatnie zaczyna pieścić jego gęstą, krzaczastą czarna brodę.
- Czy to ty jesteś tu właścicielem? - pyta, miękko dotykając jego twarzy dłońmi.
- Nooo, nie - odpowiada mężczyzna.
- A czy możesz go tu zawołać? Potrzebuje z nim porozmawiać - szepcze, przejeżdżając dłońmi poza brodę, w stronę czupryny.
- Niestety, nie ma go - dyszy barman, najwyraźniej podniecony.
- Może ja pomogę?
- Tak. Chciałabym przekazać wiadomość dla niego - kobieta ciągnie dalej niskim, zmysłowym głosem, wsuwając kilka palców w usta barmana i pozwalając mu ssać je delikatnie.
- Powiedz szefowi, ze w ubikacji dla pan nie ma papieru toaletowego..

Oldker
Sorry za doublepost, ale ten kawał jest tego wart.

Idą dwie dziewczyny przez południowe stany i jest straszny upał. Jedna mówi do drugiej:
- Wiesz, może zdejmiemy majtki, będzie trochę chłodniej.
- Ale chyba to niewiele da.
- Może jednak...
I tak sprzeczają się przez dziesięć kilometrów. Nagle widzą, że przy drodze siedzi Murzynka, je melona i jest bez majtek.
Podchodzą więc do niej i jedna pyta.
- Sorry, widzimy, że siedzisz bez majtek. Powiedz czy to sprawia, że jest ci chłodniej, czy może tak sobie siedzisz?
- Ja nie wiem, czy jest chłodniej, czy nie; w każdym bądź razie muchy nie zlatują się do melona...
l-fiz
hehehe elker. brzydkie kawaly raczej mnie nie obrzydzaja ale ten o papierze jakos na mnie podzialal. z jednej strony sie nieziemsko smialem a z drugiej... tongue.gif
PIT
QUOTE (Elker @ 04 Sep 2004 19:39)
Oj zaraz polecą bany! Oj polecą!: )

blink.gif a niby dla kogo i za co????? ph34r.gif
PIT
edit -> dwa razy posta mi wywaliło
Oldker
Bo o niedźwiedziu było. Dobra, mniejsza z tym.

Zamknęli gościa do więzienia na 20 lat siedział sam w celi nie miał co robić ale po latach złapał mrówkę.
Wyuczył ją tańczyć śpiewać robić fikołki zrobił jej mały parasolik i ubranko.
Ćwiczył ją i ćwiczył poświęcał jej cały czas. W końcu wyszedł na wolność i zabrał mrówkę zesobą.
Nie wiedział co z sobą zrobić więc poszedł do dobrej restauracji coś wreszcie porządnie zjeść.
Ale nie miał pieniędzy. Podchodzi kelner:
- Słucham pana?
- Proszę pana chciałbym zjeść coś naprawdę super ale nie mam pieniędzy...
- Och bardzo mi przykro...
- Ale zróbmy tak: da mi pan dobry obiad a ja pana w zamian czymś zadziwię. Założę się że tego pan jeszcze nie widział!
- No niech będzie. Co to takiego?
- Proszę pana niech pan popatrzy tu na stole jest mrówka...
Kelner ściera mrówkę serwetą mówiąc:
- O najmocniej przepraszam...
PIT
Caryca Katarzyna szukała wytrawnego kochanka, lecz żaden z kandydatów nie
wytrwał dłużej niż 50 orgazmów. Katarzyna była niepocieszona. Wkrótce
jednak dowiedziała się ze w dalekiej syberyjskiej puszczy mieszka młody
drwal, który może zaspokoić każda kobietę. Udała się Katarzyna do owego
drwala i mówi:
- Albo zaspokoisz mnie 100 razy, albo mój kat zetnie ci głowę.
Drwal się zgodził i wspólnie z caryca odliczali kolejne orgazmy drwala:
- 1, 2, 3, ..50, ........,90, ..... Katarzyna już nie wytrzymuje, ale drwal
mówi miało być 100, to będzie 100, i liczą dalej. Gdy doszło do 99 orgazmu
Katarzyna kłamiąc krzyczy:
- 100!
- Nie, 99 mówi drwal.
- 100, według moich rachunków jest już setny raz.
- Caryco, mówi drwal, ja jestem człowiek prosty, ale uczciwy, pogubiliśmy
się w rachunkach więc zaczynamy od nowa!

Ojciec pyta się córki:
- Kiedy wreszcie znajdziesz sobie męża?
- Nie potrzebny mi mąż. Mam wibrator.
Pewnego dnia córka wróciwszy z pracy, widzi na stole skaczący wibrator i z
oburzeniem pyta się ojca:
- Tato co Ty u licha robisz?
- Piję z zięciem

Dlaczego warto kochać się z zezowatą kobietą na łonie natury?
- ??????
- Bo przynajmniej ubrania przypilnuje
SuNsHinE
Pewna kobieta wpadla na pomysl żeby kupic meżowi na urodziny zwierzatko.
Udala sie w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki byly niestety dla niej za drogie.Zrezygnowana pyta się sprzedawcy:
- Macie tu jakies tańsze zwierzaki?
- Z tanszych mamy tylko żabe po 50 zl.
- 50 zl za żabe?! Dlaczego tak drogo?
- Bo ta żaba to, prosze pani, jest calkiem wyjatkowa.. Ona potrafi świetnie robić laskę!
Kobieta nie zastanwiajac się długo kupiła żabe, licząc że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynnosci.Gdy nadszedl dzień urodzin kobieta wręczyla żabe mężowi i opowiedziala mu o jej niesamowitych zdolnosciach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żone obudziły dziwne dzwięki dochodzącę z kuchni.Wstała i poszła sprawdzić co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabe przeglądających książke kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie.
Zdumiona kobieta spytała:
- Dlaczego studiujecie książke kucharską o tej godzinie?
- Jak tylko żaba nauczy się gotować, wypierdalaszsz !
--------------------------------------------------------------------------
Laboratorium z chemii. Studentka do koleżanki: - Co robisz? - Ekstrahuje... - Naprawdę? Zrób mi dwa...
--------------------------------------------------------------------------
Poszedł ksiądz na targ kupić coś do jedzenia bo miał mieć w parafii wizytację biskupa i biskup miał zostać na kolację. Podszedł do gościa z rybami i mówi:
- O jaka piękna, duża ryba
Sprzedawca na to:
- Pięknego skurwiela złapałem - co?
Ksiądz się obruszył:
- Panie, ja wszystko rozumiem - piękna duża ryba, ale żeby zaraz przy księdzu takie epitety - wstyd
Sprzedawca wyjaśnia:
- Ale proszę księdza - skurwiel to jest nazwa tej ryby, tak samo jak płotka, okoń czy pstrąg.
- Aaa no to w porządku. Poproszę tego skurwiela. Przygotuję go na kolację z biskupem.
Przychodzi ksiądz na parafię pokazuje rybę siostrze zakonnej. Zakonnica:
- O jaka piękna duża ryba.
A ksiądz na to:
- Ładnego skurwiela kupiłem co?
Zakonnica:
- Ale co ksiądz - takie słownictwo?
A ksiądz wyjaśnia, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne płoć czy szczupak.
- Aaaa - to rozumiem.
Ksiądz polecił zakonnicy żeby ta przygotowała skurwiela na kolację z biskupem. Stoi zakonnica w kuchni, skrobie rybę a tu wchodzi kucharka.
- O jaka piękna duża ryba - mówi kucharka.
Siostra na to:
- Piękny skurwiel - prawda?
Ależ co siostra? Nie poznaję - obrusza się kucharka
A siostra, że to ta ryba się nazywa skurwiel - tak jak inne się nazywają karp czy lin. Siostra kazała przygotować skurwiela na kolację z biskupem.
Wieczorem przyjeżdża Biskup - siada przy stole z księdzem i zakonnicą. Kucharka wnosi główne danie - rybę. Ksiądz biskup:
- Jaka piękna duża ryba
Na to proboszcz:
To Ja tego skurwiela znalazłem i kupiłem.
Odzywa się zakonnica:
- A Ja tego skurwiela skrobałam.
Na to włącza się kucharka:
- A Ja tego skurwiela usmażyłam i przyrządziłam.
Ksiądz biskup uśmiechnął się, wyjął z torby litr wódki i mówi:
- ...Ku..., widzę, że tu sami swoi
-------------------------------------------------------------------------
Elegancko ubrana kobieta weszła do salonu Mercedesa i od razu jej uwagę przyciągnął piękny, czarny, błyszczący, sportowy model. Podeszła do niego, otworzyła drzwi i nachyliła się nad fotelem obitym czarną miękką skórą. Kiedy go dotknęła, nagle niespodziewanie wymknął jej się głośny pierd. Wyraźnie zawstydzona szybko się wyprostowała i obróciła się, żeby sprawdzić czy ktoś tego nie usłyszał. I okazało się, że cały czas tuż za jej plecami stał sprzedawca.
- W czym mogę pani pomóc? - zapytał
Kobieta szybko rzuciła pytanie:
- Ile kosztuje ten samochód?
- Jeśli spierdziała się pani tylko dotykając go, to po usłyszeniu ceny z pewnością się pani zesra
------------------------------------------------------------------------
Rozmawiają trzy emerytki na ławce przed blokiem:
- Ach ta dzisiejsza młodzież... oni wódkę piją...
- Wódkę piją? To nic - oni się narkotyzują!
- Narkotyzują? To jeszcze nic! Oni szkło jedzą!
- Szkło jedzą?!
- No tak, sama wczoraj w piwnicy słyszałam: Wykręć żarówkę, to wezmę do buzi
-----------------------------------------------------------------------
Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna:
- Robiłam loda.
Ksiądz zaaferowany, nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta:
- Co proboszcz daje za robienie loda?
- Nam po Snickersie...
Oldker
QUOTE
Wykręć żarówkę, to wezmę do buzi


Buahahaha! Nie no! Dawno dobrego kawału nie słyszałem!
PiniO
Pewna kobieta podczas spowiedzi mówi do swojego spowiednika:

- Ojcze mam pewien problem. Mam w domu dwie gadające papugi, śliczne samiczki, i nie wiem dlaczego one strasznie bluźnią?.

- A co takiego mówią? - pyta ksiądz.

Kobitka na to:

- W kółko powtarzają: "Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się zabawić ?"

Ojciec zastanawia się chwilę i w końcu mówi:

- Ja też mam dwie gadające papugi. Są to samce, które całymi dniami czytają Pismo Święte i odmawiają różaniec.

Przyprowadź swoje papugi do zakrystii, wpuścimy je do jednej klatki i być może moje papużki oducza twoje bluźnierstw.

Kobita przynosi następnego dnia swoje nieznośne papugi do księdza.

Wpuścili je do klatki. Papugi księdza patrzą na nowe towarzystwo.

Po chwili odzywają się samiczki :

- Cześć, jesteśmy dziwkami. Chcecie się zabawić ?

Papugi księdza podniosły oczy znad Biblii, popatrzyły się na siebie i jedna mówi do drugiej:

- Wypierdol tę książkę, bracie!! Nasze modły zostały wysłuchane...

********************************************************************
Rastaman poszedł do nieba... Staje u wrót św. Piotra, paląc jointa, a Pioter z kluczem też trzyma w zębach ładnego skręta.

- Hej, św. Piotrze,jak dojść do Boga?

- Odhaczę cię na liście i dalej prosto, w lewo i w prawo.

- Spoko, dzięx.

Idzie tak dalej, zgodnie z kierunkiem, na rozwidleniu dróg za chwilkę mija Jezusa.

Jezus ma duuużo większego bata niż on, ale rastaman myśli:

"No cóż, to w ko cu Jezus, on może palić sporo zioła"

- A cóż tu robisz, brotha? - zapytał Jezus

- Szukam Boga! Jak Go znaleźć?

- Tędy prosto i dalej już w prawo.

- Spoko, dzięx ziooom.

Rastaman wchodzi do wielkiej sali, a tam na środku 5-metrowy tron, na nim siedzi poważny starzec i pali jointa wielkości ręki.

Z wrażenia rasta upuszcza jointa i mówi:

- O BOŻE!!!!!

Pan Bóg bierze strzała, zaciąga się mocno, wypuszcza dym by po chwili powiedzieć:

- ... dla przyjaciół Boogie...

********************************************************************
- Mamo ja nie chce braciszka...

- Mamo ja nie chce braciszka...

- Jedz co ci dają!
*****Arab wsiada do taksówki i mówi do kierowcy:

- Proszę mnie wysadzić pod ambasadą.

*****Hans stoi nad przepaścią, koło niego kolejka Żydów.

Hans mówi do pierwszego w kolejce:

- Ty ! Lewa noga w bok, prawa ręka do przodu......skaczesz

Żyd skoczył...

Hans mówi do następnego:

- Teraz Ty !. Obie ręce do góry, prawa noga do przodu,.......skaczesz

I tak po kolei każdego w różnych konfiguracjach zmuszał do skakania w przepaść...

Za moment przybiega Dietrich i krzyczy:

- Hans, chodź szybko telefon do Ciebie !

Hans na to:

- Nie mogę, gram w tetris....!



l-fiz
kompletnie mnie rozwalil ;]]]

Na meczu piłkarskim siedzi facet w ostatnim rzędzie na sektorze. W pewnej chwili wyciąga swój interes i zaczyna się onanizować. Siedzący przed nim gość odwraca się a ten jakby nigdy nic dalej... Po chwili obraca się kolejny kibic, i następny, i następny... Po chwili cały sektor się już gapi, cały stadion, piłkarze i sędziowie nawet stanęli w miejscu... A facet dalej nie reaguje...
W końcu dochodzi z głośnym okrzykiem uooochhhh...
Zapala papierosa, zaciąga się powoli... lekko zmieszany rozgląda się i mówi:
- Przepraszam, a tu nie wolno palić?
Szymon_1985
laugh.gif laugh.gif laugh.gif
Był sobie facet z 50-cio centymetrowym interesem. Próbował wszystkiego, aby go zmniejszyć, ale nic nie pomagało. Spotkał w końcu kolegę, któremu zwierzył się z problemu. Kolega opowiedział mu o pewnym krasnoludku, mieszkającym samotnie w lesie. Wystarczy pójść do jego chatki, zapukać do drzwi i spytać czy wyjdzie za niego za mąż. Jeśli odpowie "nie", to jego interes zmniejszy się o 10cm.
Tak więc facet poszedł do krasnoludka, puka do drzwi i pyta:
- Krasnoludku wyjdziesz za mnie ?
- Nie!
I rzeczywiście ubyło facetowi 10 cm. Już miał wracać do domu, ale pomyślał, 40cm. to wciąż za dużo, spróbuję jeszcze raz.
- Krasnoludku wyjdziesz za mnie ?
- Nie!
I znów mniej o 10cm. Ale facetowi było za mało. "Ach, jeszcze raz i już na prawdę koniec!"
- Krasnoludku wyjdziesz za mnie ?
- Nie, nie i jeszcze raz nie !
zad
QUOTE (l-fiz @ 16 Sep 2004 18:05)
kompletnie mnie rozwalil ;]]]

Na meczu piłkarskim siedzi facet w ostatnim rzędzie na sektorze. W pewnej chwili wyciąga swój interes i zaczyna się onanizować. Siedzący przed nim gość odwraca się a ten jakby nigdy nic dalej... Po chwili obraca się kolejny kibic, i następny, i następny... Po chwili cały sektor się już gapi, cały stadion, piłkarze i sędziowie nawet stanęli w miejscu... A facet dalej nie reaguje...
W końcu dochodzi z głośnym okrzykiem uooochhhh...
Zapala papierosa, zaciąga się powoli... lekko zmieszany rozgląda się i mówi:
- Przepraszam, a tu nie wolno palić?

buehehehe laugh.gif laugh.gif laugh.gif
robercikh
może troszke długie ale bardzo ciekawe:




JERZY ZIÓŁKOWSKI - HOMO AMERICANUS

We wrze¶niu 1993 r. opublikowane zostały wyniki badań Departamentu
Edukacji Stanów Zjednoczonych zatytułowane "Umiejętno¶ć czytania i pisania
w USA". Były to najobszerniejsze studia, jakie kiedykolwiek przeprowadzono
nad Amerykanami: trwały 4 lata i objęły 26 tys. osób.


DEBIL AMERYKAŃSKI

Wyniki zaszokowały amerykańską opinię publiczną; okazało się, że w USA
żyje 27 mln analfabetów i 45 mln tzw. analfabetów funkcjonalnych. Prawie
połowa ze 191 milionów dorosłych Amerykanów nie jest w stanie wykonać
tak prostej czynno¶ci jak wypełnienie przekazu bankowego. Tylko 4 proc.
potrafi przy użyciu elektronicznego kalkulatora obliczyć koszt wykładziny,
mając podaną cenę metra kwadratowego i rozmiary pokoju.
Naukowcy przeprowadzający badania zmuszeni byli zastosować nową
definicję analfabetyzmu. W tradycyjnym pojęciu analfabetą był osobnik
podpisujący się krzyżykiem. Testy Departamentu Edukacji dowiodły, że
wiele osób umie czytać w technicznym tego słowa znaczeniu, tzn. są w stanie
rozszyfrować słowa, ale brak im umiejętno¶ci koniecznych do korzystania z
tej informacji (są to owi analfabeci funkcjonalni, których liczbę szacuje się
na 45 mln). Co ciekawe, połowa osób, które osiągnęły najgorsze wyniki, to
absolwenci High School. Niektórzy z dyplomami tych uczelni nie umieli w
ogóle ani czytać, ani pisać.
Poziom nauczania w USA jest o wiele niższy niż w Europie Zachodniej, np.
40 proc. uczniów europejskich szkół ¶rednich jest w stanie rozwiązać
zadania matematyczne, których 90 proc. amerykańskich uczniów na tym
samym poziomie nie umie rozwiązać.
W 1947 r. 45 proc. uczniów w USA było w stanie odnaleĽć na mapie
Europę, w 1988 r. było ich zaledwie 25 proc. Podczas wojny w Zatoce
Perskiej w 1991 r., kiedy to 500 tys. żołnierzy amerykańskich znajdowało się
na froncie, aż 80 proc. Amerykanów nie wiedziało, gdzie leży Irak, natomiast
92 proc. wiedziało, że prezydent Bush nie lubi i nie będzie jadł brokuł.
Dzieje się tak pomimo, że w latach 80. USA zainwestowały w edukację 420
mld dol. (czyli o 29 proc.) więcej niż kiedykolwiek w historii. W wielko¶ci
wydatków na kształcenie studenta Stany ustępują na ¶wiecie jedynie
Szwajcarii. Okazuje się jednak, że wysokie nakłady finansowe nie
gwarantują równie wysokiego poziomu nauczania.
Skąd więc fenomen - jak to okre¶la prasa w USA - "debila amerykańskiego"?


AMERYKANIZOWAĆ I WYRÓWNYWAĆ !

Na początek przyjrzyjmy się systemowi edukacji. Na mocy ustawy federalnej
szkolnictwo jest obowiązkowe do 16 roku życia: zaczyna się w wieku lat 6, a
nawet 5 od Elementary School, która trwa 4 lata; potem idzie Middle School,
względnie Junior High - klasy 6, 7 i 8; następnie High School, względnie
Senior High - klasy 9, 10, 11 i 12. Tak więc przeciętnie w wieku lat 18
Amerykanin kończy szkołę ¶rednią.
W USA nie ma matury, jedynie SAT dla tych, którzy chcą studiować. SAT to
składający się z dwóch czę¶ci - matematycznej i werbalnej - egzamin,
okre¶lający kwalifikacje do studiów wyższych. Jest on dla uniwersytetów
praktycznie tym samym, co Dow-Jones-Index dla Wall Street. Dla tych,
którzy nie chcą studiować, nie jest on istotny. Dyplom High School otrzymuje
się niezależnie od SAT-u. Wystarczy zaliczyć daną liczbę kursów (credits).
High School to szkoły narodu, który jest podzielony na katolików,
protestantów, Żydów, tubylców i emigrantów, białych, czarnych, żółtych itd.
Zadaniem szkół amerykańskich było zawsze zacieranie tych różnic w klasie,
innymi słowy: zrobienie z tych dzieci Amerykanów. "Amerykanizować i
wyrównywać!", brzmiało główne hasło.
W 1918 r. National Education Association uchwaliła 7 głównych priorytetów
szkolnictwa ¶redniego: 1. zdrowie, 2. władanie podstawowymi technikami
kultury, 3. warto¶ciowe życie rodzinne, 4. zawód, 5. cnoty obywatelskie, 6.
sensowna organizacja wolnego czasu, 7. charakter etyczny. Pomijając
"podstawowe techniki kultury", pod czym rozumiano pisanie, czytanie i
rachunki, nie znajdziemy w tym spisie niczego o nabywaniu wiedzy w
jakichkolwiek przedmiotach.


EGZAMIN Z PROSTYTUCJI

Powołana w kwietniu 1983 r. przez prezydenta Reagana The National
Commision on Excellence in Education opublikowała raport zatytułowany "A
Nation At Risk" ("Naród w niebezpieczeństwie"). Okazało się, że w latach
1976-81, w porównaniu z latami 1964-69, obniżył się rażąco poziom
wymagań w szkołach, zredukowano poważnie liczbę zadań domowych, a w
13 stanach wprowadzono zasadę dobrowolno¶ci przez ucznia przedmiotu.
Szkoły upodobniły się przez to do centrów handlowych, tzw. shopping malls,
które przyciągają szerokie spektrum konsumentów o różnych gustach.
Przeglądając katalog jednej ze szkół (nota bene, liczący 65 stron i
zawierający 400 kursów) znajdziemy tam takie przedmioty nauczania, jak:
astrologia, cheerleading, higiena dziecka, mass media, żywno¶ć, football
amerykański, prostytucja, sztuka kulinarna, rysowanie komiksów, broń, gra na
gitarze, nauka jazdy, ogień i my, szycie plecaków, ¶mierć, jak uzyskać
skuteczne ¶rodki antykoncepcyjne itd. Jednocze¶nie oferta uzależniona jest od
zapotrzebowania uczniów, np. je¶li na kurs z matematyki nie zapisze się
odpowiednia liczba chętnych, jest on skre¶lony z rejestru.
W katalogu znalazłem też "język angielski dla klasy 8". Oferowane były 3
kursy o różnym stopniu trudno¶ci: najwyższy "dla tych, którzy chcą i są w
stanie przeczytać 2 albo 3 książki kwartalnie, i którzy napiszą o swoich
przeżyciach czy też o książce raz na tydzień"; ¶redni "dla uczniów, którzy
czytają i piszą tylko wtedy, kiedy muszą"; najniższy "dla tych, którzy mają
kłopoty z czytaniem i pisaniem. Większo¶ć czytania będzie wykonywana
podczas lekcji." Te ostatnie zajęcia zdominowane są przez lekturę "Piotrusia
Pana" i "Człowieka Pająka".
W Stanach nie istnieje co¶ takiego jak powtarzanie klasy, powtarza się
jedynie nie zaliczony kurs w roku następnym.
Co piąty publiczny college ma obowiązek przyjąć każdego absolwenta szkoły
¶redniej bez względu na jego wyniki w nauce, jeżeli jest obywatelem danego
stanu. Oznacza to, że obojętnie, czy uczeń zakończy kurs rysowania
komiksów i gotowania obiadów, czy fizyki i chemii - i tak zostanie przyjęty
na studia.


KLASÓWKA CZYLI GWAŁT

Swój wkład w obniżanie poziomu wykształcenia Amerykanów wniosły też
podręczniki. Badania dowiodły, że uczniowie byli w stanie poradzić sobie z
80 proc. materiału zawartego w podręcznikach, zanim w ogóle je otworzyli.
Bierze się to stąd, że drukowanie podręczników stało się lukratywnym
biznesem. Ponad 20 stanów kupuje hurtowo podręczniki dla szkół na swoim
terenie. Sprzedanie miastu Los Angeles swojego elementarza oznacza
zarobienie kilku milionów dolarów. Wydawcy nie mogą więc sobie
pozwolić na ryzyko, że ich podręczniki wywołają czyje¶ niezadowolenie czy
protest. Całe sztaby ludzi piszą i kontrolują teksty, aby, broń Boże, kogo¶ nie
obrazić i nie zgorszyć. Wszelkie kwestie kontrowersyjne są natychmiast
wycinane, stąd np. w podręczniku historii USA brak jakichkolwiek
informacji o Thomasie Jeffersonie.
Powołana przez Reagana komisja zwróciła też uwagę na inflację stopni
dokonywaną przez nauczycieli. Okazało się, że nauczyciele przestawali
stawiać złe stopnie, ponieważ w społeczeństwie, które kocha cenzurki ponad
wszystko, byłoby to równoznaczne ze skazywaniem uczniów na
niepowodzenie. Wprowadzałoby to niezdrowy podział na obiecujących
sukces i na nieudaczników, którzy mieliby póĽniej kłopoty na rynku pracy.
Z tego powodu w większo¶ci szkół samo regularne uczęszczanie na lekcje
wystarczy, aby kurs został zaliczony. Uczniowie zdają sobie z tego doskonale
sprawę. Toteż nie może dziwić wypowiedĽ nauczycielki z Ohio, która
zastrzegła na początku roku szkolnego, że je¶li jej uczniowie chcą zaliczyć
kurs, muszą zdać ostatnią klasówkę: "W tym momencie dopiero zdałam sobie
sprawę z unikalno¶ci moich wymagań. Można by pomy¶leć, że wła¶nie
kazałam im zgwałcić swoją matkę w południe na rynku miasta".


CHRYSTUS MÓWIŁ PO ANGIELSKU

Innym powodem kryzysu edukacji w USA, którego powołana przez Reagana
komisja nie podaje, jest niski poziom wykształcenia samych nauczycieli. W
zawodzie tym występuje selekcja negatywna; bardziej atrakcyjna jest
profesja adwokata lub biznesmena.
Dosyć znana była sprawa pewnej nauczycielki klas piątych z Chicago, która
w 1980 r. wniosła oskarżenie do sądu, ponieważ szkoła nie przedłużyła jej
kontraktu. Podczas rozprawy poddano ją sprawdzianowi znajomo¶ci słów.
Znaczenie słowa "suffrage" - czyli prawo do głosowania - podała ona jako:
"kiedy ludzie z jakiego¶ powodu cierpią", myląc to słowo z "suffer", co
oznacza rzeczywi¶cie "cierpieć". Podobnie wypadła reszta testu. Pomimo to,
sędzia nakazał przedłużenie jej kontraktu. Zdecydował się na to, ponieważ na
¶wiadectwie zwolnienia doszukał się błędu ortograficznego i złej składni,
za¶ na 82 stronach oficjalnego katalogu szkoły znalazł 77 błędów
ortograficznych.
Nauczycielka, zapytana na ulicy przez reportera TV, jakiego przedmiotu uczy,
odpowiada: "I teaches English" - "ja nauczać angielskiego".
Ogólnie mówiąc, zawód nauczyciela nie jest w Ameryce respektowany.
Wiąże się to z silnym amerykańskim antyintelektualizmem, szacunkiem dla
"ludzi czynu", a nie "my¶licieli". Nic dziwnego, że w międzywojniu tak wielu
pisarzy amerykańskich siedziało w Paryżu, gdzie traktowano intelektualistów
jak bożyszcza. Przykładem owego antyintelektualizmu może być postawa
gubernatora Teksasu, który nie zgodził się na dofinansowanie programu
nauczania języków obcych, uzasadniając to następująco: "Jeżeli angielski był
wystarczająco dobry dla Jezusa, to jest też wystarczająco dobry dla uczniów
w Teksasie".
Fakt, że szkoły podlegają gminom, a te wymuszają ustępstwa na
nauczycielach, też nie przyczynia się do podnoszenia autorytetu tych
ostatnich. Na przykład, w jednej ze szkół rodzice zaprotestowali, że pi =
3,1416 jest stanowczo za długie i dzieci nie mogą go zapamiętać. Zażądali
więc nowej definicji, łatwej do zapamiętania: pi = 3. Szkoła poszła na
ustępstwa.


TELEWIZOR NA STRAŻY RODZINY

Jeszcze jednym powodem paraliżu systemu edukacji, o którym komisja
prezydencka nie wspomniała, jest "brak dyscypliny". Jeszcze w 1940 r.
siedem najpoważniejszych problemów w amerykańskich szkołach to:
rozmawianie podczas lekcji, żucie gumy, hałasowanie, bieganie po korytarzu,
przepychanie się w kolejce do stołówki, ¶miecenie i brak obowiązującego
stroju szkolnego. W 1990 r. siedem najpoważniejszych problemów
wyglądało następująco: narkomania, alkoholizm, ciąża, samobójstwo, gwałt,
rozbój i kradzież. Do¶ć powiedzieć, że rocznie 110 tys. nauczycieli w USA
melduje o atakach przemocy na lekcjach, każdego dnia 135 tys. uczniów
przynosi do szkoły oprócz drugiego ¶niadania pistolet, za¶ trzecia co do
wielko¶ci jednostka policji w Stanach pełni służbę wyłącznie w szkołach
miasta Los Angeles.
Ogromną rolę w kryzysie o¶wiaty odgrywa również telewizja. Amerykanin,
który kończy szkołę, ma za sobą 15-18 tys. godzin oglądania TV i tylko 11
tys. godzin lekcji. Obejrzy przez ten czas 18 tys. morderstw i pół miliona
reklamówek. Na 1000 godzin spędzonych przed ekranem przypada 30 stron
słowa drukowanego. W 1983 r. legislatura stanu Nowy Jork uznała telewizor
za "narzędzie konieczne do przetrwania rodziny w społeczeństwie" i nie
podlegające zarekwirowaniu przez komornika. Telewizor uznany też został za
podstawowe narzędzie edukacyjne, a jako wzorcowy program o¶wiatowy
podawana jest "Ulica Sezamkowa".
Tymczasem "telewizyjny system nauczania" w rzeczywisto¶ci jest wrogiem
nauczania szkolnego. Po pierwsze: głosi on ideę, że nauka i rozrywka są
nierozłączne, co jest koncepcją nieznaną w żadnym dyskursie o edukacji, od
Konfucjusza do Johna Dewey'a. Wynika to z faktu, że program edukacyjny
musi być maksymalnie zabawny, aby zniechęcony uczeń nie wyłączył
telewizora. Po drugie: ponieważ każdy program telewizyjny jest zamkniętym
w sobie produktem, zakłada się, że nie można wymagać od ucznia żadnej
wiedzy wstępnej, słowem: przekre¶la się ideę porządku rzeczy i ciągło¶ci w
procesie nauczania. Po trzecie: wszelkie komentarze, teorie, hipotezy itd.
podawane są w formie maksymalnie uproszczonej, najczę¶ciej z
dynamicznymi obrazkami i szybką muzyką w tle, co w rzeczywisto¶ci
wypacza istotę przekazu. Pojawiające się od czasu do czasu reklamówki
odbierają dodatkowo programowi resztek jego powagi. Ciekaw jestem,
jakby¶cie Szanowni Czytelnicy, zareagowali, gdybym w tym miejscu
zawiesił nagle swój wykład i zaczął reklamować McDonalda albo PKO.


PRZEMYSŁ UNIWERSYTETOWY

PrzejdĽmy teraz do omówienia szkolnictwa wyższego w USA, które kojarzy
nam się głównie z takimi uniwersytetami jak Harvard, Princeton, Yale,
Columbia, Stanford czy MIT. W rzeczywisto¶ci czołówka ta stanowi ok. 3
proc. w morzu 2.500 uniwersytetów amerykańskich, na które pozwolić sobie
może jedynie elita finansowa społeczeństwa. Co prawda przy pomocy
stypendiów miejsca te nie są zarezerwowane jedynie dla najbogatszych, ale i
tak pozostają dostępne dla niewielu.
Najważniejsze dwie rzeczy, jakie należy wiedzieć o szkolnictwie w USA, to:
1. studia są płatne, 2. cena studiów zależy do jako¶ci uniwersytetu, np. rok
uniwersytecki na Harvardzie kosztuje 15 tys. dol., a w Wellesley College -
1,5 tys. dol. (tytuł magistra w Wellesley College upoważnia absolwenta co
najwyżej do wstępu na Harvard).
Komercjalizacja studiów wyższych powoduje, że kierują się one zasadami
rynku i figurują na trzecim miejscu przemysłu narodowego USA.
Uniwersytety, ale tylko te najlepsze, są "przedsiębiorstwami" sprzedającymi
"produkty". Są w stanie zatrudnić najwybitniejszych pracowników na
najlepszych warunkach, np. początkowa pensja docenta wynosi od 100 do
150 tys. dol. rocznie. Jaki uniwersytet w Europie może pozwolić sobie na
taki wydatek?
Tym należy tłumaczyć zjawisko "brain-drain" czyli "odpływu umysłów" do
USA. Do¶ć powiedzieć, że w¶ród kadry profesorskiej na katedrze
matematyki uniwersytetu w Berkeley aż 75 proc. stanowią nie Amerykanie,
lecz Chińczycy, Koreańczycy, Polacy, Rosjanie itd.
Z kolei na uniwersytetach przeciętnych, gdzie za rok akademicki płaci się od
5 do 8 tys. dol., poziom nauczania jest tak niski, że porównać go można z
poziomem polskich maturzystów.


HUMANIZM TO NIESZCZ¦CIE

Większo¶ć uczelni nie dba bowiem o jako¶ć wykształcenia, lecz o stworzenie
perspektyw zawodowych na przyszło¶ć. Oto fragment całostronicowego
ogłoszenia w "New York Times":
"Wszystkie znane uniwersytety obiecują swoim studentom dobre
wykształcenie ogólne. Jednak humanistycznie ukierunkowany absolwent,
nie posiadający wykształcenia, z którym mógłby zarobić pieniądze, nie jest
człowiekiem szczę¶liwym. Jego rodzice tym bardziej, bo inwestują swe
ciężko zarobione pieniądze (...) Uniwersytet w Bridgeport widzi swoje
zadanie w zapobieganiu takiemu nieszczę¶ciu".
WypowiedĽ jest jasna: wykształcenie humanistyczne oznacza "nieposiadanie
wykształcenia", co więcej - jest "nieszczę¶ciem"! Nic więc dziwnego, że
ro¶nie pogarda dla przedmiotów humanistycznych, które nazywane są
"akademickim cyrkiem", a największym zainteresowaniem cieszą się takie
kierunki, jak businness, medycyna i prawo.
W rzeczywisto¶ci uniwersytety stały się dzi¶ w USA ¶luzami społeczeństwa:
sprzedają bilety wstępu (czyli dyplomy) do ¶rednich i wyższych warstw
społeczeństwa, do bardziej intratnych zawodów i dobrobytu. Wydaje
się, że
pokonywanie kolejnych szczebli edukacji zastąpiło marzenia o granicy
posuwania się osadników jako ¶rodka ucieczki z nędzy, ponurych fabryk i
zatłoczonych miast Wielkiej Brytanii. Możliwo¶ć dążenia do wiedzy dla
samej wiedzy, a nie dla póĽniejszych możliwo¶ci zarobkowania, została
zepchnięta na margines. Humanistom, którzy chcą się ubiegać o stypendia,
radzi się, aby nie podkre¶lali, że badania sprawiają im przyjemno¶ć,
ponieważ wygląda to podejrzanie i od razu zmniejsza szanse na pozytywne
załatwienie sprawy.


CZY BATMAN BYŁ HOMOSEKSUALISTĄ

Oto kilka konkretnych przykładów z uniwersytetów USA,
charakterystycznych dla przeciętnych tego typu instytucji:
- brak my¶lenia krytycznego i wiedza nadająca się do telewizyjnych quizów,
np. studenci znają każdy fakt otaczający zrzucenie bomby na Hiroszimę
(nazwisko pilota, ciężar bomby, rodzaj samolotu, liczbę ofiar etc.), ale nie
mają nic do powiedzenia w dyskusji, czy bomba powinna zostać zrzucona,
czy też nie;
- studenci pierwszego roku nie zauważają wewnętrznej sprzeczno¶ci w
wypowiedziach typu: "nie powinno być uprzedzeń wobec czarnych i innych
niższych ras";
- relatywizm, który zakłada, że "ja mam swoją prawdę i pan profesor ma
swoją", doprowadza do tego, że profesor nie ma prawa oceniać wypowiedzi
studentów, ponieważ wszystkie poglądy są równouprawnione;
- ów relatywizm powoduje, że powstają dysertacje o tym, że "Jądro
ciemno¶ci" Josepha Conrada jest dziełem rasistowskim, że "Ulisses" Jamesa
Joyce'a jest powie¶cią o kolonializmie i alienacji w kapitalizmie, że dramaty
Szekspira stanowią manifestację brytyjskiego imperializmu, patriarchatu,
europejskiego rasizmu, logocentryzmu etc. Powstają też takie prace
doktorskie, jak np.: "Czytanie Batmana w ¶wietle jego stosunku do Robina.
Czy Batman był homoseksualistą?".


DZIEDZICTWO 1968 ROKU

Kryzys uniwersytetów wiąże się ze zmianami, jakie dokonały się po II wojnie
¶wiatowej. Do tego czasu były to instytucje elitarne, zarezerwowane
wyłącznie dla establishmentu. W 1944 r. Kongres USA uchwalił "GI Bill",
uprawniający do studiów weteranów wojennych. Ekonomiczny boom
następnych lat zmniejszył liczbę osób w sektorze produkcji, a powiększył
liczbę tych, którzy mogli pozwolić sobie na studia. Coraz mniej osób miało
do czynienia z glebą, cegłą czy stalą, coraz więcej z papierem. W 1954 r.
zniesiono doktrynę "separate but equal", która otworzyła uniwersytety dla
czarnych. W 1957 r. USA przeżyły "sputnik shock", w wyniku czego państwo
i armia zaczęły pompować miliardy dolarów w wykształcenie i stypendia,
otwierając wrota "lower-classes". Doszła do tego jeszcze eksplozja
przyrostu naturalnego w latach 60. i niebywały "run" na uniwersytety z
początkiem wezwań do wojska (college okazywał się miejscem
przyjemniejszym niż, dajmy na to, Da Nang czy My Lai) - i okazało się
wówczas, że uczelnie nie są przygotowane na taki zalew studentów. Zaczęto
przyjmować "nauczycieli", których w innej sytuacji by nie zatrudniono.
Lata 60. były też czasem niepokoju społecznego w Ameryce. Były również
okresem kontrkultury, która atakowała tradycyjne konserwatywno-liberalne
warto¶ci "społeczeństwa mieszczańskiego". Wówczas to, podczas wieców,
strajków i manifestacji, studenci wywalczyli sobie wiele obowiązujących do
dzi¶ praw: obniżenie poprzeczek wstępu, wolny wybór przedmiotów, kursów
oraz większy wpływ na politykę uniwersytetów. To, co się dzieje obecnie na
amerykańskich uczelniach, jest więc w ogromnym stopniu wynikiem
działania tych, których zwykli¶my dzi¶ nazywać "pokoleniem 1968".
Duster
Autentyczny regulamin Gnieźnieńskiej Kolejki Dojazdowej (wąskotorówki)

Obowiązki podróżnego

1. Zabrania sie zbierania grzybów podczas jazdy pociągu.
2. W czasie jazdy wyskakiwanie z pierwszego i wskakiwanie do ostatniego wagonu jest surowo wzbronione.
3. Wyśmiewanie sie z pieszych i rowerzystów nie jest wskazane (w końcu i tak nas wyprzedzą).
4. Zabrania sie wznosić okrzyki w rodzaju "gaz do dechy", gdyż denerwują maszynistę i mogą spowodować u niego czasową niezdolność do pracy.
5. Reklamacje dotyczące szybkości kolejki nie bądą uwzględniane, albowiem jedzie ona wolno ze względu na dobro podróżnych, a nie dlatego, że szybciej nie może.
6. Podczas jazdy nad brzegiem jeziora zabrania się łowienia ryb z okien wagonu - istnieje niebezpieczeństwo wciągnięcia kolejki do wody przez wyrośniętą rybę
7. Kąpiel w jeziorze podczas jazdy wzbroniona.
8. W razie trudności przy wjeździe na wzniesienia podróżni z ostatniego wagonu zobowiązani są do popychania kolejki.
9. Wnoszenie do wagonów żółwi lub innych równie powolnych zwierząt traktowane będzie jako prowokacja.
Oldker
- Dzieci, co jest najprzyjemniejsze na swiecie?
- Wakacje!
- Swieta!
- Wycieczka!
- Imieniny!
A Jasiu mowi:
- Pogrzeb!
Pani zbaraniala:
- Jasiu, czemu pogrzeb?
- Ja nie wiem prosze pani, ale kiedys mamusia powiedziala do tatusia - pogrzeb stary, pogrzeb, to tak przyjemnie!
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
NVISION.pl 2000-2010, powered by IPB